Następnie powie do tych po lewej stronie: Odejdźcie ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, który przygotowano diabłu i jego aniołom. Wtedy im odpowie: Zapewniam Was: Czego nie zrobiliście dla jednego z tych najmniejszych, tego nie zrobiliście dla Mnie. I pójdą oni na wieczną mękę, a sprawiedliwi do życia wiecznego.*
Mt, 25, 41,45-46
Pierwsze słowa, które dziś wypowiedziałem wstając z łóżka były skierowane do… Boga i brzmiały “Boże, dlaczego pozwalasz bym tak cierpiał?“. Jak na razie bez odpowiedzi z Jego strony… Hmm… być może komuś, kto czyta mój blog wydaje się to śmieszne, jednak zapewniam go, że zmieni zdanie, jak czegoś podobnego doświadczy na własnej skórze…
Często zastanawiam się, co tak naprawdę ważne jest w życiu, co się liczy, co ma sens. Dobra praca? Różnego rodzaju dobra materialne? A może miłość do drugiego człowieka? Pewnie każdy z nas ma jakieś swoje zdanie na ten temat. Dla mnie praca, dobra materialne… etc. nie mają żadnego sensu. Tylko miłość jest tak naprawdę ważna. Wiem, że jak ktoś utraci miłość swojego życia to, tak naprawdę przestaje żyć a wszystko wokół traci sens. Ja, odkąd zostawiła mnie Marzena (i sposób w jaki to zrobiła), nie żyję ale czekam na naturalną śmierć. Proszę Boga każdego dnia by jak najszybciej powołał mnie do siebie, bym nie musiał żyć na świecie razem z ludźmi pokroju Marzeny, a więc ludźmi bardzo, ale to bardzo zakłamanymi…
Przez okres kiedy byłem z Marzeną jej “miłość” do mnie to było jedno wielkie kłamstwo. Teraz to wiem. Marzena uważała, że jej miłość do mnie jest ogromna. Chyba w pustych słowach, które rzucała ciągle na wiatr. Zresztą oceńcie to sami. Ja wreszcie przejrzałem na oczy. Marzena potrzebowała kogoś mojego pokroju aby zrealizować swoje plany życiowe! Tak, kogoś, kto pomoże jej np. w skończeniu studiów: licencjackich a następnie magisterskich na uniwersytecie. Ja byłem tylko pionkiem, od którego pożyczała “na wieczne oddanie” pieniądze na poszczególne semestry swoich studiów. Czego to się nie robi z miłości. Ona zarabiała mało w szpitalu a jej rodzinka była biedna. Więc na jaki wpadła pomysł? Złapać nadzianego faceta, od którego można będzie wyciągać – w imię miłości – kasę! Tym oto prostym sposobem trochę ze mnie wysępiła. I nie było to 100 czy 1000 złotych ale znacznie więcej. O zwrocie choćby złotówki nie było mowy. Absolutnie. Fajnie się pożyczało, gorzej jednak się oddaje… Cóż, wierzę, że Bóg wszystko wszystkim wyrówna…
Dzięki oszustwom (i pożyczonym ode mnie pieniądzom) Marzena zwiedziła trochę świata i skończyła swoje studia ekonomiczne. Kiedy zachorowałem i byłem jej już niepotrzebny po prostu wysłała mi głupiego sms-a, że mnie zostawia. Tak, tak właśnie zrobiła. Nie miała nawet odwagi mi tego powiedzieć wprost, patrząc w oczy. Prawie 4 lata jej pomagałem i poświęcałam się pokonując 330 km w jedną stronę jadąc do Niej a Ona nawet nie potrafiła normalnie, po ludzku mnie zostawić. O to mam do niej wielki żal… Cóż, może i coś zyskała na moim cierpieniu (i pieniądzach) ale co powie Jemu? Jak sie przed Nim usprawiedliwi z tego, że zniszczyła moje życie i w tak okrutny sposób wykorzystała? Zapewne Marzena sobie myśli, że wszyscy ludzie grzeszą a Bóg im i tak wybacza. W końcu jesteśmy tylko ludźmi. Czy aby tylko, czy może aż? Być może, ale co z tymi, którym ktoś niszczy po prostu całe ich życie? I to w imię zakłamanej miłości?
Marzena, pamiętaj tylko jedno…
Budowanie własnego szczęścia na cudzym nieszczęściu NIGDY się nie udaje.
Ja mogę tylko dodać, że sumienia też się nie oszuka. Ono prędzej, czy później da o sobie znać…
Marzena, czy naprawdę warto było to robić? Czy jakiś sens ma to Twoje bieganie w każde święto i niedzielę do Kościoła? Udajesz przed ludźmi niezwykle wierzącą osobę a co robisz z bliźnimi takimi jak ja? Przed ludźmi możesz ukryć to, co jest niewygodne dla Ciebie ale przed Nim niczego nie ukryjesz. Opamiętaj się i nie zapominaj, że On wszystko widzi…
———————–
*[...] Chrystus sądzi bowiem w oparciu o miłość. [...] Tak więc pełnienie dzieł miłości lub zaniechanie ich jest decydowaniem o swoim wiecznym losie. Każdy człowiek będzie miał szansę zdania sprawy ze swojej postawy miłości. [...]