Od czasu kiedy Marzena mnie zostawiła nie mogę wręcz znieść blasku słońca, szczególnie tego zachodzącego. Dziś też tak było…
Dawniej nawet najmniejszy promyk słońca mnie ogromnie radował, dawał siły na dalsze życie, otuchę… Aż chciało się żyć! Szczególnie wyjątkowy był zawsze miesiąc maj. Wszechobecna zieleń i złociste promienie słoneczne były balsamem na moją duszę. Dziś lepiej się czuję kiedy pada a niebo jest zachmurzone do tego stopnia, że nie przepuszcza promieni słonecznych…
Dlaczego tak bardzo się zmieniłem? Odpowiedź jest prosta. To ta bezduszna Marzena zabrała mi radość życia. To Ona jest winna tego, że nie mam sił ani odrobiny radości do dalszego życia. To Marzena uczyniła mi piekło na ziemi… A wszystko to Jej zapłata za moją szczerą miłość do Niej, za ogromną pomoc, za wsparcie… Nikt Je nie dał tyle, co ja… Co mam w zamian? Ból, ogromny i niewyobrażalny ból…
Dziś mam nową miłość, kobietę, której Marzena nie jest w stanie dorównać pod żadnym względem. Ale co z tego skoro ja nie potrafię wymazać Marzeny ze swej pamięci raz na zawsze i pokochać tej, która jest warta miłości? Dałbym wiele, naprawdę wiele, aby wymazać tego potwornego człowieka – Marzenę z mojej pamięci. I tych wszystkich chwil, które tak bardzo bolą. Nie chcę myśleć o Marzenie ale co jakiś czas wracają okropne wspomnienia z Nią związane. Jak mam żyć by Jej nie było w moich myślach? Ja wymazać ciernistą przeszłość, w której Ona była? Jak? Jest na to jakaś rada?
Blask zachodzącego słońca… Szkoda, że nie jest to blask zachodzącego… życia. Mojego życia… A może Bóg wysłucha dziś moich modlitw?
Dlaczego bezduszna? Zostawiła Cię – przestań o niej myśleć. Bezduszna, podczas gdy masz do niej sentyment? Radość z życia jest Twoja, zależy od Ciebie i nikt nie może Ci jej odebrać. Pójdź raz jeszcze obejrzeć zachód słońca i ciesz się widokiem. Zapomnij o przeszłości, która nie równa się temu, co jest teraz. Teraz zacząłeś nowe całkiem życie. To jest szansa. łatwo obwiniać innych, ponieważ ciężko dostrzec własne winy. Dostrzeżesz je później kiedyś, nie szkodzi. Wiedz tylko, że zbyt szybko oceniłeś sytuację, w której się znalazłeś nie wszystko zrozumiawszy. Wysuwasz myśli, które mają mizerne podstawy… Skąd Ty wiesz, że nikt nie ofiarował M, “tyle”, co ty. To znaczy ile? Uczucia jaką miarą liczymy? Piekło na ziemi mają dzieci wychowujące się w patologicznych rodzinach, ludzie chorzy psychicznie, Ci dręczeni przez innych Bogu ducha winni bądź Ci wplątani w kłopoty zahaczające o przemoc. Wyolbrzymiasz. Choć wpadłeś w dołek i nie jest Ci za wesoło, co Ci pozostaje? Oczywiście postać. Po tym poznajemy, na co naprawdę nas stać. Prawdziwa miłość Cię jeszcze dosięgnie – kiedy będziesz na nią gotowy, kiedy przestaniesz na nią czekać… Wierzysz w Boga. Bóg zatem wie, co dla Ciebie najlepsze, sam. Uznaj Jego autorytet.